Duże rozmiary przewożonej maszyny przyciągnęły uwagę funkcjonariuszy. Zatrzymali ciągnik siodłowy z naczepą niskopodwoziową 6 października na ekspresowej „siódemce” pod Mławą. Polski przedsiębiorca wykonywał krajowy przewóz kombajnu do zbioru kukurydzy.
Ważenie wykazało, że czteroosiowy zestaw wraz z ładunkiem miał masę 41,5 tony. Dopuszczalny limit dla tego zespołu pojazdów wynosił 36 ton. Oznacza to przekroczenie o 5,5 tony, czyli ponad 15 procent.
Ponad metr za szeroki, bez wymaganych pilotów
Nie zgadzały się również wymiary. Zestaw miał 19,20 m długości przy dopuszczalnych 16,50 m. Jego szerokość wynosiła 3,65 m, czyli o 1,10 m więcej niż przewiduje norma.
Według mazowieckiej Inspekcji Transportu Drogowego przejazd wymagał zabezpieczenia przez dwa pojazdy pilotujące. W chwili zatrzymania do kontroli transportowi nie towarzyszył żaden z nich.
„Nienormatywny zestaw poruszał się po drogach publicznych bez wymaganego zezwolenia i pojazdów pilotujących”, informuje w komunikacie Zbigniew Kapciak, Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego.
Przekroczone były także naciski osi na drogę. Dla pojedynczej osi napędowej ciągnika pomiar wykazał 13,8 t przy limicie 11,5 t. W przypadku dwóch osi naczepy było to 20,2 t zamiast dopuszczalnych 18 t.
Badanie techniczne straciło ważność w marcu
Sprawdzenie dokumentów ujawniło kolejne nieprawidłowości. Badanie techniczne naczepy było ważne do 5 marca 2026 roku. W dniu kontroli od upływu tego terminu minęło już siedem miesięcy.
Kierowca korzystał też z niewłaściwych wykresówek, czyli tarczek służących do zapisywania aktywności w tachografie. Nie były one zatwierdzone do typu urządzenia zamontowanego w ciężarówce.
Zakaz dalszej jazdy i możliwe kary
Kierowca otrzymał mandat. Inspektorzy zakazali dalszej jazdy do czasu usunięcia naruszeń i elektronicznie zatrzymali dowód rejestracyjny naczepy.
Według WITD przedsiębiorcy grożą kary administracyjne wynoszące łącznie 30 tysięcy złotych. Na tę kwotę składa się 12 tysięcy złotych za naruszenia ustawy o transporcie drogowym oraz 18 tysięcy złotych za naruszenia Prawa o ruchu drogowym. Postępowania mają zostać wszczęte na podstawie dokumentacji z kontroli.
Inspekcja przypomina, że nadmierne obciążenie pojazdów przyspiesza niszczenie nawierzchni oraz obiektów mostowych. Wpływa również na drogę hamowania i stateczność zestawu.
Dalsze czynności obejmą ustalenie załadowcy oraz sprawdzenie jego ewentualnego wpływu na powstanie naruszeń.


Napisz komentarz
Komentarze