Zwierzęta pojawiają się na ulicach, placach zabaw, przystankach oraz osiedlach między innymi w Warszawie, Olsztynie, Gdyni, Krakowie, Trzebini, Chrzanowie i Lublinie. W miastach dziki stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla pieszych oraz kierowców. Statystyki ze stolicy pokazują lawinowy wzrost problemu. W 2024 roku służby przyjęły 5 128 zgłoszeń, w 2025 roku było ich 8 809, a we wrześniu 2026 roku łączna liczba przekroczyła 15 000. Zdaniem myśliwych za rok ta wartość może sięgnąć 20 000.
Rosnąca skala kontaktów przekłada się bezpośrednio na zdrowie mieszkańców. W tym roku w Warszawie odnotowano 160 napaści dzików na ludzi, w wyniku których kilka osób doznało bardzo ciężkich obrażeń.
Przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego podkreślają, że bez pilnych decyzji sytuacja będzie się pogarszać. Jak wyjaśnia Zbigniew Michalik, kierownik Wydziału Gospodarki Łowieckiej Biura Zarządu Głównego PZŁ, roczny przyrost populacji tych zwierząt może sięgać nawet 300 procent. Z powodu unijnych przepisów dotyczących walki z afrykańskim pomorem świń (ASF) prawo zabrania wywożenia i wypuszczania dzików w innych miejscach. Jedyne dopuszczone metody kontroli ich liczebności to odstrzał redukcyjny albo odłów połączony z uśmierceniem.
O zarządzaniu dzikimi zwierzętami w aglomeracjach dyskutują eksperci podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu. 9 września w debacie pod tytułem "Zwierzęta w Wielkim Mieście" bierze udział Łowczy Krajowy Eugeniusz Grzeszczak.
Myśliwi przypominają podstawowe zasady bezpieczeństwa. W razie spotkania z dzikiem nie wolno do niego podchodzić, robić zdjęć, krzyczeć ani wykonywać gwałtownych ruchów. Psy należy trzymać krótko na smyczy. Aby nie wabić zwierząt do osiedli, mieszkańcy nie powinni dokarmiać żadnych zwierząt na wolnym powietrzu, muszą szczelnie zamykać śmietniki oraz zgłaszać obecność watah służbom miejskim lub pod numer alarmowy 112.


Napisz komentarz
Komentarze