Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
Reklama

Skutki hejtu w Ciechanowie. Kierowniczka schroniska odeszła po ataku na nią i jej najbliższych

Ostatnie tygodnie przyniosły w regionie dwa wstrząsające wydarzenia związane z opieką nad bezdomnymi zwierzętami. Z jednej strony służby zamknęły prywatne schronisko w Sobolewie, obnażając patologie systemu. Z drugiej strony, w Pawłowie koło Ciechanowa, gdzie warunki są diametralnie inne, doszło do dramatu człowieka. Internetowy hejt, wymierzony w kierowniczkę placówki i jej rodzinę, doprowadził do rezygnacji pracownika, mimo że oficjalne kontrole nie potwierdziły zarzutów stawianych przez internetowych komentatorów. To moment na chłodną analizę faktów i refleksję nad tym, gdzie kończy się troska o zwierzęta, a zaczyna niszczenie ludzkiego życia.
Plakat nie hejtuj
ilustracyjne

Pawłowo: stabilizacja i inwestycje zamiast zysku

Schronisko w Pawłowie, w przeciwieństwie do wielu placówek prywatnych, działa w oparciu o majątek miejski. Zarządza nim spółka PUK Ciechanów, co gwarantuje przejrzystość finansową. Nie jest to biznes, lecz zadanie publiczne. Widać to w liczbach: tylko w minionym roku spółka dołożyła do utrzymania placówki blisko pół miliona złotych, by pokryć deficyt.

Te pieniądze przełożyły się na konkretne inwestycje: 40 nowych, zadaszonych boksów, nowoczesny budynek kwarantanny oraz przestronny wybieg dla psów. Statystyki adopcyjne również przeczą tezie o miejscu kaźni. Przy ogromnym przepływie zwierząt (ponad 900 przyjętych psów w ciągu trzech lat) udaje się znajdować im nowe domy niemal na bieżąco. Bilans jest jasny: liczba psów w schronisku systematycznie spada dzięki skuteczności adopcji, a nie z powodu eutanazji czy ucieczek.

Sobolewo: patologia i cierpienie

Dla kontrastu warto spojrzeć na schronisko Happy Dog w Sobolewie, które stało się ponurym symbolem złej opieki. Tam kontrola weterynaryjna nie miała wątpliwości. Decyzja o natychmiastowym zamknięciu placówki pod koniec stycznia 2026 roku była efektem długotrwałych zaniedbań. Psy brodziły w nieczystościach, piły zamarzniętą wodę, a ich boksy zagrażały życiu.

W Sobolewie zwierzęta cierpiały fizycznie i psychicznie. Zawiódł tam człowiek i system nastawiony na minimalizację kosztów. Prywatny właściciel otrzymał zakaz prowadzenia działalności. To właśnie tam powinna skupić się uwaga obrońców praw zwierząt. Jednak fala nienawiści uderzyła w placówkę w Pawłowie, która pomyślnie przechodziła kolejne inspekcje.

Mechanizm niszczenia człowieka

Mimo pozytywnych wyników kontroli, to właśnie w Pawłowie rozegrał się dramat społeczny. Olga Żynkina, wieloletnia kierowniczka schroniska, stała się celem zmasowanego ataku w mediach społecznościowych. Pretekstem były zdjęcia chorych psów, które w rzeczywistości były w trakcie leczenia. Manipulacja obrazem, wyrwanym z kontekstu medycznego, posłużyła do wywołania skrajnych emocji.

Granica została przekroczona, gdy hejt uderzył w rodzinę kierowniczki. Atakowanie ich wizerunku, groźby i wyzwiska nie mają nic wspólnego z empatią. To cyfrowy lincz. Olga Żynkina zrezygnowała ze stanowiska nie dlatego, że źle zarządzała schroniskiem, ale dlatego, że skala agresji wobec jej najbliższych stała się nie do zniesienia.

Weryfikacja kontra emocje

Fakty bronią się same, choć w internecie rzadko są słyszalne. Kontrole lekarzy weterynarii z Ciechanowa i Mławy oraz wizyta przedstawicieli TOZ obaliły mit o głodzonych psach w Pawłowie. Stwierdzono, że zwierzęta są w dobrej kondycji. Schronisko nie jest też zamkniętą twierdzą: blisko 200 umów wolontariackich świadczy o otwartości na współpracę.

Niestety, raporty nie mają takiej siły rażenia jak zmanipulowane zdjęcia. Hipokryzja części środowiska polega na tym, że w imię rzekomego dobra psów zniszczono godność człowieka, który im pomagał.

Nowy rozdział z cieniem w tle

Spółka zarządzająca schroniskiem ogłosiła konkurs na nowego kierownika. W komisji zasiądą przedstawiciele wolontariuszy, co ma zapewnić transparentność. To dobry krok, jednak nowy szef obejmie funkcję w cieniu osobistej tragedii swojej poprzedniczki.

Sprawa Olgi Żynkiny powinna być przestrogą. Walka o prawa zwierząt nie może odbywać się kosztem praw człowieka. Jeśli pozwolimy, by internetowy hejt niszczył ludzi to co z nas za ludzie? Kto zechce pracować tam, gdzie ceną za służbę jest bezpieczeństwo własne czy własnej rodziny? Hejt to przemoc !!! Jej ofiarami są tu nie tylko ludzie, ale i zwierzęta.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

:) 03.02.2026 12:32
Artykuł to jeden wielki żart. Budynek kwarantanny jest zaniedbany, z pewnością nie jest to nowy budynek. Psy są pochowane, większości psów nie widzieliśmy. Zakaz fotografowania na terenie schroniska? Zakaz wyprowadzania psów przez odwiedzających? Psy mają biegunki, widziałam to właśnie gdy nas wpuszczono na teren schroniska. Na panią Olgę nie wylał się hejt, tylko realne oskarżenia. Pani Olga twierdzi że zdjęcia są sprzed 2-3 lat. A kto był wtedy kierownikiem? Pani Olgo, znęcanie nad zwierzętami się nie przedawnia :) jedynie co jest zmanipulowane to ten artykuł. Panie z TOZ-u powiedziały, że na pierwszy rzut oka nie ma psów skrajnie zaniedbanych, ale warunki w jakich psy żyją są tragiczne. Budy nie ocieplone, słomy tyle co nic, woda zamarznięta. W sobolewie też były kontrole, które rzekomo nic nie wykazały. Adopcje są utrudnione, „piesek za 2 tyg będzie do adopcji po kwarantannie” jesteśmy na terenie schroniska, a piesek wcale nie znajduje się na kwarantannie tylko w zwykłym boksie. Psy w Pawłowie nie są leczone tak jak powinny, jedna suczka miała białaczkę od szczeniaka oczywiście nie leczoną. Umowa wolontariacka zawiera bardzo ciekawy punkt 14. Doda chciała przekazać Budy do Pawłowa, dostała odmowę. Dlaczego? Zarząd schroniska jest fatalny i to nie hejt, a fakty.

A
też lubię psy 03.02.2026 12:55
A to ciekawe bo budynek został oddany w ubiegłym roku, no ale może dla pani/ pana nie jest już nowy. I mi panie z TOZ powiedziały o psach w schronisku coś zupełnie przeciwnego. To jak to jest? Grzie te głodne, ranne zwierzęta? Nie widziałam żadnego psa w takim stanie. Nie wiem jakie ma pan/pani wyobrażenie o wielkości schroniska, ale większość psów jest w boksach na zewnątrz i ja akurat miałam to szczęście zobaczyć je wszystkie, jak również i te w starym budynku ( gdzie utworzono dodatkowe miejsca i gdzie mają cieplej). Zarząd jest fatalny? Dzięk ihejtowi już się to zmienia, więc to na czym najbardziej wolontariuszom zależało już zostało osiągnięte. Śpijcie spokojnie, tylko zniszczyliście życie kobiecie, której większość z was nie widziała pewnie nawet na oczy ( też nie znam tej pani - żeby było jasne). W artykule przytoczono twarde dane. Raczej też korzystne dla schroniska. Widziałam też jak pani z TOZ zwróciła uwagę na jedną z dwóch bud w boksie. W jednej był pies i była wyłożona słomą, a w drugiej (podwójnej budzie) nie było lokatorów wiec stała pusta i wyczyszczona ze starej słomy. I akurat ta buda miała stanowić dowód na to, że w całym schronisku budy nie są docieplone i brakuje słomy. Bez komentarza.

:) 04.02.2026 00:30
Część psów była gdzieś zamknięta, nie wiem o którym budynku kwarantanny pan/pani mówi, ale tam gdzie wchodziła Laluna i ten który widzieliśmy był tragiczny. Pani z TOZu wypowiadała się publicznie, że tragicznie zaniedbanych psów nie ma (nie widać na pierwszy rzut oka) natomiast warunki są fatalne. Na proteście byliśmy w środku, Budy nie miały słomy i to nie była jedna buda czy dwie na resztę bud. Psy mają biegunkę, było to widać nawet gdy zwiedzaliśmy schronisko. Ja nie jestem za tym aby jechać po tej kobiecie, jednak gdyby wszystko w schronisku było świetnie zorganizowane nie było by sytuacji żeby ludzie do niej wypisywali czy do jej znajomych. Pani która mieszka obok schroniska mówiła że w nocy psy gdzieś wywozili, nie wiem czy to prawda czy nie, natomiast znam fakty prosto od wolontariuszy. Nie tylko od wolontariuszy których widziałam pierwszy raz w życiu, a od osób które znam bardzo dobrze. Na terenie schroniska były Budy które były względnie nowe, natomiast większość niestety była stara, były nieocieplone. Proszę również zwrócić uwagę na to, że schronisko i jego zarząd nie robili nic żeby te Budy ocieplić, to wolontariusze zrobili akcje „ogrzewamy Pawłowiaki”. Pani Olga nie zrobiła nic co by mogło pomóc zwierzętom, nawet gdy Doda chciała jej pomóc. Sama nie zachowywała się wobec ludzi „okej” nie wspominając o zwierzętach. Proszę nie wrzucać wszystkich protestujących do jednego wora, wszędzie trafia się ludzie którzy nie potrafią kontrolować emocji i piszą takie rzeczy.

Reklama
Reklama
Reklama