Do pierwszego zdarzenia doszło w czwartek, 22 stycznia, w miejscowości Dzierzążnia na drodze krajowej nr 10. Funkcjonariusze z płońskiej "drogówki" prowadzili tam rutynową kontrolę prędkości. Ich uwagę zwróciła Toyota, która poruszała się szybciej, niż pozwalają na to przepisy w obszarze zabudowanym.
Podczas legitymowania 37-letniego obywatela Egiptu wyszło na jaw, że prędkość to jego najmniejszy problem. Policyjne bazy danych wykazały, że mężczyzna posiada aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wyrok w tej sprawie wydał wcześniej Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe.
"Podczas sprawdzania danych w policyjnych systemach okazało się, że mężczyzna ma aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Oboje kierujący zostali zatrzymani i doprowadzeni do policyjnego aresztu" - informuje nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska z Komendy Powiatowej Policji w Płońsku.
Kolejna interwencja miała miejsce dwa dni później, w sobotę 24 stycznia. Tym razem policjanci z komisariatu w Raciążu zatrzymali do kontroli Opla na ulicy Kilińskiego. Za kierownicą siedziała 45-letnia mieszkanka lokalnej gminy.
Scenariusz się powtórzył. Kobieta miała czynny, czasowy zakaz prowadzenia pojazdów, wydany przez Sąd Rejonowy w Płońsku. Dodatkowo okazało się, że jej samochód ma zatrzymany dowód rejestracyjny, co w ogóle wykluczało go z ruchu.
Przypominamy, że niestosowanie się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych jest przestępstwem. Grozi za nie kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do nawet pięciu lat - podkreśla nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska.
Policja apeluje do wszystkich uczestników ruchu o rozsądek. Systemy informatyczne pozwalają funkcjonariuszom na błyskawiczną weryfikację uprawnień podczas każdej kontroli drogowej.
Apelujemy o rozsądek i respektowanie obowiązujących przepisów. Ich łamanie niesie za sobą nie tylko skutki prawne, ale przede wszystkim zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach - dodaje rzeczniczka płońskiej policji.
Zarówno 37-latek, jak i 45-latka, po wykonaniu niezbędnych czynności procesowych zostali zwolnieni do domu. Ich sprawy znajdą swój finał w sądzie, który zdecyduje o dalszym losie nieodpowiedzialnych kierowców.
















Napisz komentarz
Komentarze