Łukasz Cichocki mówi, choć jego słowa nie dla każdego są od razu zrozumiałe. Dlatego na pytania Michała Szczyglaka odpowiedział pisemnie. To rozmowa o codzienności, samodzielności, rodzinie, wierze, miłości i marzeniach przed 50. urodzinami.
Informacja o wykorzystaniu AI: Łukasz Cichocki udzielił odpowiedzi na pytania pisemnie. Za jego wyraźną zgodą w nagraniu odczytuje je syntetyczny głos wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Głos nie imituje głosu Łukasza. Pytania nagrał Michał Szczyglak. Treść odpowiedzi została opracowana redakcyjnie i zaakceptowana przez rozmówcę.
Pełny zapis rozmowy
1. Gdybyś miał przedstawić się komuś, kto zupełnie Cię nie zna, co chciałbyś powiedzieć na początku?
Jestem zwyczajnym człowiekiem. Wesołym i otwartym na ludzi oraz świat.
2. Jaki jesteś na co dzień? Jak opisałbyś siebie kilkoma słowami?
Na ogół jestem spokojny, ciekawy świata i ludzi, zwłaszcza kobiet, których piękno bardzo cenię. Na pewno jestem wesoły. Potrafię też być uparty i cierpliwy, szczególnie gdy bardzo mi na czymś zależy.
3. Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie?
Najbardziej lubię spotykać się z ludźmi w prawdziwym świecie. Mimo że moja mowa nie jest zbyt wyraźna, lubię rozmawiać i wymieniać poglądy.
4. Wiem, że korzystasz z komputera. Co Cię interesuje i jak obsługujesz sprzęt?
Niekoniecznie lubię się uczyć, ale interesują mnie teologia, psychologia, przyroda, niebo i życie osób z niepełnosprawnościami. Lubię też szybkie samochody i motocykle. Korzystam z komputera dzięki wskaźnikowi zakładanemu na głowę. To miękki kask z prętem zakończonym gumową końcówką, którą naciskam klawisze. Mogę w ten sposób pisać także na starej Nokii, ale ekran dotykowy nie reaguje na tę końcówkę.
5. Jakiej muzyki słuchasz? Lubisz filmy, sport i wydarzenia w mieście?
Lubię różną muzykę, najczęściej polską. Słucham piosenek religijnych z przesłaniem, muzyki biesiadnej, weselnej i ludowej, disco polo, czasem muzyki poważnej, instrumentalnej czy delikatnego rocka. Metalu nie słucham. Lubię filmy psychologiczne i polskie seriale, interesuję się motoryzacją, czasem oglądam piłkę nożną, zwłaszcza gdy gra Polska. Chętnie uczestniczę w wydarzeniach w Ciechanowie. Chcę pokazywać, że z dużą niepełnosprawnością można żyć i cieszyć się każdą wartą tego chwilą. Nie unikam kamer. Niektórzy żartują, że mam parcie na szkło, i może coś w tym jest.
6. Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
Choć mieszkaliśmy w trudnych warunkach przy ulicy 17 Stycznia w Ciechanowie, pięknie wspominam święta. Babcia Ola gotowała i piekła, a ja do dziś pamiętam smak jej zupy ogórkowej i utartych owoców przygotowywanych specjalnie dla mnie. Na to wspomnienie łzy stają mi w oczach. Pamiętam też świąteczną atmosferę i choinkę, którą starannie ubierała moja ukochana mama. Mama żyje, choć bardzo choruje.
7. Jak wspominasz rodzinny dom? Kto jest Ci szczególnie bliski?
Rodzinny dom w Ciechanowie wspominam ciepło. Mieszkałem tu z mamą i siostrą. Potem mama dostała mieszkanie w Płońsku. Uczyłem się również w Częstochowie, gdzie skończyłem podstawówkę i przyjąłem sakramenty. Bliski był mi dziadek Stasiu, który pomagał mi chodzić, podtrzymując mnie szelkami albo ręcznikami. Babcia Ola śpiewała pieśni religijne i kolędy, modliła się na różańcu. Była moją pierwszą nauczycielką wiary. Dziś najbliższa jest mi mama. Wiele przeszła z powodu mojej choroby.
8. Czy niepełnosprawność towarzyszy Ci od urodzenia? Jak wspominasz dzieciństwo i dorastanie?
Tak, towarzyszy mi od urodzenia. Dzieciństwo było w miarę normalne, mama zabierała mnie wszędzie, gdzie się dało. Pamiętam choinki w jej zakładzie pracy. Siadałem na kolanach Mikołaja i dostawałem paczki. Gdy grano „Kaczuchy”, aż rwałem się do tańca. Nadal lubię tańczyć. Dorastanie też miało swoje bunty i psoty, jak u innych.
9. O czym marzyłeś jako dziecko i młody człowiek?
Jako dziecko marzyłem, żeby być zdrowym jak inne dzieci. To się nie spełniło. Wierzę, że cud jest możliwy, ale nie skupiam na tym całego życia. Później marzyłem o rodzinie: o mądrej, kochającej żonie i dzieciach. Może nadal trochę o tym marzę. Bywało blisko, ale tego marzenia też dotąd nie spełniłem.
10. Jak trafiłeś do Domu Pomocy Społecznej w Ciechanowie? Co wtedy czułeś?
To była moja dobrowolna i przemyślana decyzja. Chcę to wyraźnie powiedzieć, bo słyszałem plotki, że mama mnie tam „oddała”. Nikt mnie nie oddał. Widziałem, że mama jest coraz starsza i ma coraz mniej sił. Podjąłem tę decyzję sam i jej nie żałuję. Czułem wtedy niepewność, ale też ciekawość tego, co mnie czeka.
11. Jak Ci się dziś mieszka w DPS? Czego Ci tam brakuje?
Ogólnie mieszka mi się dobrze, choć nigdzie nie jest idealnie. Mam spory pokój urządzony po swojemu, łazienkę i mały kącik z lodówką, mikrofalówką oraz czajnikiem. Myślę, że po remoncie warunki będą jeszcze lepsze. Brakuje mi częstszych wyjazdów i rozrywek. Brakuje mi również bliskości z drugą osobą, z kobietą. To ważna potrzeba, o której rzadko mówi się w odniesieniu do osób z niepełnosprawnościami. Mam też uwagi do jakości części posiłków i zgłaszaliśmy je dyrekcji.
12. Jak wygląda Twój zwykły dzień?
Zaczynam po siódmej. Opiekunka pomaga mi w porannej toalecie, ubieraniu i przesiadaniu się na wózek elektryczny. Jadę na śniadanie, po drodze zatrzymuję się przy kaplicy. Ktoś pomaga mi przy jedzeniu. Potem wracam do pokoju, piję kawę i włączam komputer. Słucham Słowa Bożego i komentarzy duchownych, między innymi ojca Adama Szustaka i ojca Grzegorza Kramera. Sprawdzam wiadomości, odpisuję ludziom, czasem jadę do sklepu lub do miasta. Wieczorem oglądam seriale na komputerze. Przygotowanie do snu wymaga pomocy, ale wiele rzeczy robię sam i mogę położyć się, kiedy chcę, czasem po północy. Mówię o tym, by pokazać, ile samodzielności można zachować mimo dużej niepełnosprawności.
13. Mówisz, ale nie wszystkim łatwo Cię zrozumieć. Jak najlepiej się z Tobą porozumiewać?
Ja mówię i to sporo. Na początku może być problem ze zrozumieniem, ale po chwili można się dogadać. Najwyżej powtórzę coś kilka razy. Potrzeba cierpliwości. Nie lubię, kiedy ktoś udaje, że mnie rozumie, choć widzę, że tak nie jest. Wystarczy szczerze powiedzieć: „Łukasz, nie rozumiem cię”. Spróbuję wtedy użyć innego słowa albo inaczej to przekazać. Pisanie na komputerze jest dla mnie łatwiejsze, ale bardzo cenię rozmowę twarzą w twarz. Szczególnie boli mnie lekceważenie ze strony niektórych urzędników i lekarzy.
14. Jak chciałbyś, żeby mieszkańcy Ciechanowa traktowali Ciebie i inne osoby z niepełnosprawnościami?
Normalnie. Czasem przyda się nam pomoc, na przykład umożliwienie podjazdu bliżej sceny podczas wydarzeń w mieście. Dotyczy to także dziennikarzy i fotoreporterów.
15. Wiara jest dla Ciebie ważna. Co Ci daje w trudnych chwilach?
Tak, jest bardzo ważna. Bóg, w którego staram się wierzyć i którego staram się kochać, daje mi siłę. Wiara w Jego miłość i miłosierdzie wiele razy pomagała mi przejść przez trudne chwile. Nadal pomaga.
16. Dlaczego lubisz pomagać innym? Pamiętasz szczególną sytuację?
Sam wiele dostałem od ludzi i wciąż dostaję. Pomaganie daje mi radość, satysfakcję i poczucie, że jestem potrzebny. Kilka lat temu pomagałem przyjacielowi zbierać pieniądze na wózek elektryczny. Napisałem do Tomasza Samołyka z prośbą o nagłośnienie sprawy. Po opublikowaniu filmu ludzie zaczęli pomagać i udało się zebrać środki na wózek, a nawet więcej. Cieszyłem się jak dziecko.
17. Co dla Ciebie znaczy prawdziwa przyjaźń?
Mam przyjaciół, na przykład Grzegorza, który pomaga mi, kiedy może i pozwala mu zdrowie. Przyjaźń oznacza dla mnie obecność, wierność i lojalność. Nie lubię pustych deklaracji w mediach społecznościowych. Jeśli komuś coś obiecujesz, dotrzymaj słowa. Jeśli nie możesz, nie obiecuj.
18. Jakie doświadczenia były dla Ciebie najtrudniejsze?
Bardzo przeżyłem śmierć dwojga bliskich ludzi. Zbyszek pomagał mi i był dla mnie jak ojciec. Niedługo po nim zmarła Monika, kiedyś moja dziewczyna i narzeczona. Później poważnie zachorowała mama i przez kilka miesięcy przebywała w hospicjum. Odwiedzałem ją. Bałem się, że ją stracę. Myślę, że wiara, nadzieja i modlitwa dały nam siłę, żeby przez to przejść.
19. Czy zdarzają Ci się chwile samotności? Czego Ci wtedy najbardziej brakuje?
Tak, jak każdemu. Najbardziej brakuje mi bliskiej osoby, do której można się przytulić, z którą można porozmawiać albo się wypłakać. Nie wierzę w powiedzenie, że chłopaki nie płaczą. Nie wstydzę się łez wzruszenia, radości ani bólu. Bywam bardzo wrażliwy, zdarza mi się popłakać nawet podczas filmu.
20. Czy jest coś z przeszłości, z czym długo trudno było Ci się pogodzić?
Przeżyłem piękne pół roku w związku z kobietą, którą bardzo kochałem. Po rozstaniu długo cierpiałem. Myślę, że moja niepełnosprawność i związane z nią obowiązki mogły być dla niej trudne, ale to moje przypuszczenie. Wciąż wracam myślami do tej relacji. To także część mojego życia i uczuć.
21. A z czego jesteś najbardziej dumny?
Z tego, jaki jestem. Miłość i szacunek do każdego człowieka są dla mnie podstawowymi wartościami. Nigdy nie wiemy, co wydarzyło się w czyimś życiu i dlaczego znalazł się w trudnej sytuacji.
22. Czego osoby bez niepełnosprawności często nie rozumieją w życiu osób, które poruszają się na wózku lub mówią niewyraźnie?
Choć możemy inaczej wyglądać, jeździć na wózku, chodzić o kulach, mówić niewyraźnie albo nie mówić wcale, tak samo czujemy i pragniemy. Chcemy kochać i być kochani. Mamy też potrzeby seksualne i uczuciowe, o których często się milczy. Dobrze, że coraz więcej ludzi zaczyna to rozumieć.
23. Co chciałbyś powiedzieć mieszkańcom Ciechanowa?
Nie bójmy się okazywać szczerej miłości, serdeczności i życzliwości. One otwierają ludzkie serca.
24. Wyobraź sobie dzień bez ograniczeń. Jak byś go spędził?
Pojechałbym motocyklem tam, gdzie oczy poniosą. Chciałbym skoczyć ze spadochronem albo spróbować lotu motolotnią czy skoku na bungee. Marzy mi się też miłość i bliskość z kobietą. Znalazłbym czas, by pomóc innym. Mam w sobie trochę szaleństwa i lubię ludzi, którzy też je mają.
25. Jakie marzenie mógłbyś jeszcze spełnić?
Marzę o przejażdżce ciężarówką. Nie wiem jednak, jak bezpiecznie wejść do kabiny. Potrzebowałbym pomocy kilku silnych i odpowiedzialnych osób. Lubię też wodę, morze i jeziora oraz podróże, małe i duże.
26. Trzeciego października skończysz 50 lat. Co te urodziny dla Ciebie znaczą?
Po narodzinach moje życie było zagrożone. Mama usłyszała wtedy słowa, których nie zapomniała. A jednak żyję i zbliżam się do pięćdziesiątki, choć wcale się na tyle nie czuję. Dlatego każde urodziny są dla mnie ważne. Chciałbym uczcić te 50 lat podczas mszy dziękczynnej i spotkania z rodziną. Zachowuję młodość w sercu i poczucie humoru, choć PESEL mówi swoje.
27. Skąd pomysł na zbiórkę z okazji urodzin?
Zainspirował mnie ojciec Grzegorz Kramer, który organizował urodzinowe zbiórki na rzecz innych ludzi. Pomyślałem, że może uda się też zebrać środki na sprzęt, który bardzo mi się przyda. Nie mam pewności, czy zbiórka się powiedzie, ale warto spróbować.
28. Na co chciałbyś przeznaczyć zebrane pieniądze?
Przede wszystkim na nowy wózek dostosowany do moich potrzeb. Według mojego rozeznania taki wózek po przeróbkach kosztuje około 50 tysięcy złotych. Przydałby się też nowy komputer.
29. Co nowy sprzęt zmieniłby w Twoim życiu?
Wózek pomógłby mi zachować samodzielność i niezależność. Dlatego proszę o wsparcie zbiórki, jeśli ktoś ma taką możliwość. Z dofinansowaniem miewam trudności.
Zbiórkę Łukasza można wesprzeć tutaj: zrzutka.pl/scz3tc.
30. A gdyby pieniądze nie były przeszkodą, jaki prezent byś sobie sprawił?
Podróż dookoła świata! Chętnie wróciłbym do Rzymu i Watykanu, zobaczył Paryż i Stany Zjednoczone. A gdyby już fantazjować bez ograniczeń, to może jeszcze dom i świetny samochód.
31. Czego życzysz sobie na urodziny i kolejne lata?
Zdrowia, jasności myślenia i dobrego serca. Miłości od Boga i ludzi. I tego, żeby w moim życiu pojawiła się mądra, kochająca kobieta.
Jeśli historia Łukasza jest Wam bliska, możecie pomóc mu w zakupie wózka dostosowanego do jego potrzeb. Przejdź do zbiórki Łukasza.
Czytaj także: Łukasz pomagał wcześniej zebrać środki na wózek dla przyjaciela Grzegorza

Napisz komentarz
Komentarze