Na scenie pojawili się soliści, chór, balet i orkiestra Opery Śląskiej pod batutą Piotra Mazurka. Wstęp był wolny, a hala sportowa na jeden wieczór stała się pełnowymiarową przestrzenią operową.
„Wiele wydarzeń gościliśmy w hali widowiskowej przy ulicy 17 Stycznia, ale opery narodowej jeszcze nie. Opera Śląska przyjechała z pięknym przedstawieniem. To kultowa opera wpisana w historię polskiej kultury” – mówi Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa. Jak podkreśla, największą satysfakcję przyniosła reakcja widzów: „Publiczność dopisała, sala pęka w szwach”.
Frekwencję za jeden z najważniejszych sukcesów całej edycji uznaje również Joanna Nawrot-Maciejowska, dyrektorka artystyczna festiwalu.
„Wielki jest mój podziw dla publiczności, która tak dzielnie i licznie uczestniczyła we wszystkich koncertach i w tym finałowym spektaklu operowym. […] Mamy niebywały sukces, absolutnie fantastyczną publiczność, maksymalną frekwencję, bo wypełniliśmy po brzegi tę halę widowiskowo-sportową” – podkreśla.
Pełna opera w hali sportowej
Do Ciechanowa przyjechała pełna, czteroaktowa inscenizacja „Halki”, której premiera odbyła się w czerwcu 2025 roku w Bytomiu. Kierownictwo muzyczne objął Piotr Mazurek, reżyserią i choreografią zajął się Emil Wesołowski, scenografię przygotował Maciej Preyer, a kostiumy Dorota Roqueplo. Chór pracował pod kierownictwem Krystyny Krzyżanowskiej-Łobody, a balet – Grzegorza Pajdzika.
Dla Opery Śląskiej dzieło Moniuszki ma znaczenie symboliczne. To właśnie „Halką” bytomski teatr zainaugurował działalność po II wojnie światowej.
„Jeśli chcemy zrobić coś dobrze, a my zawsze chcemy robić najlepiej, jak się da, to zawsze jest to wymagające, czego byśmy nie grali. Każdą operę staramy się robić na najwyższym poziomie, więc zaangażowanie u wszystkich musi być maksymalne. Wtedy jest to trudne, ale daje olbrzymią satysfakcję” – mówi Piotr Mazurek, kierownik muzyczny Opery Śląskiej.
Przygotowanie trwającego trzy tygodnie festiwalu i tak dużego finału oznaczało pracę nie tylko na scenie.
„Jesteśmy oczywiście zmęczeni, bo to bardzo ciężka praca: przygotowanie tylu koncertów i takiego finału, takiego spektaklu. To nie jest tylko praca artystyczna, ale też biurowa i fizyczna. Ale jesteśmy bardzo szczęśliwi” – przyznaje Joanna Nawrot-Maciejowska.
Piotr Maciejowski, dyrektor programowy festiwalu, po ostatnim spektaklu mówił przede wszystkim o dumie.
„Ani jedno, ani drugie – duma, że udało się zrealizować tak duży projekt jak trzecia edycja Festiwalu Mazovia Romantica. […] To nie lada wyzwanie logistyczne, emocjonalne też dla mnie i dla mojej żony, ponieważ wszystko to koordynujemy. Jesteśmy naprawdę bardzo dumni, że wszystko się udało i że publiczność tak licznie dopisała na finałowym spektaklu »Halki«” – podkreśla.
Jak dodaje, festiwal stopniowo buduje własną publiczność. „Na pewno jest tutaj grono odbiorców, do których ta muzyka trafia, i ono z roku na rok jest coraz liczniejsze”.
Na znaczenie bezpłatnego dostępu do kultury zwraca uwagę Elżbieta Szymanik, przewodnicząca Rady Powiatu Ciechanowskiego i zastępca dyrektora Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych, reprezentująca podczas finału samorząd województwa.
„Dzisiejsza frekwencja świadczy o tym, że tego typu wydarzenia są bardzo potrzebne. […] Nie każdy z nas pojedzie do opery, do Teatru Wielkiego czy do innego teatru, a ten teatr, ta wielka kultura przyjechała do nas” – mówi.
„To jest opera narodowa. Myślę, że każdy przynajmniej raz w życiu powinien taką operę obejrzeć” – dodaje Elżbieta Szymanik.
Jedenaście wydarzeń w sześciu miejscowościach
III Festiwal Mazovia Romantica rozpoczął się 1 sierpnia. Jedenaście wydarzeń odbyło się w Ciechanowie, Opinogórze, Glinojecku, Przasnyszu, Krasnem i Sońsku. Program prowadził od „Requiem” Gabriela Faurégo, przez recitale i koncerty kameralne, po IX Symfonię Ludwiga van Beethovena na Zamku Książąt Mazowieckich i finałową „Halkę”.
Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie należało do głównych organizatorów festiwalu i odpowiadało między innymi za trzy największe wydarzenia w mieście.
„Zaczęliśmy od »Requiem« Gabriela Faurégo – ponad setka wykonawców, orkiestra symfoniczna z Płocka, Chór Uniwersytetu Warszawskiego i wspaniały ciechanowski kościół farny. Później była IX Symfonia Ludwiga van Beethovena na Zamku Książąt Mazowieckich. No i dzisiaj zakończenie festiwalu” – wylicza Robert Kołakowski, dyrektor Muzeum Szlachty Mazowieckiej.
Trzy koncerty odbyły się w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Jak podkreśla dyrektor tej instytucji Monika Salamon-Miłoboszewska, wydarzenia zdążyły zakończyć się przed nawałnicą, która spustoszyła muzealny park.
„Sala była zawsze pełna. Przy pierwszym i ostatnim koncercie nawet sala z telebimem była wypełniona, więc goście dopisali. […] Czekamy z nadzieją na przyszły rok, że będzie jeszcze pięknie” – mówi dyrektorka muzeum.
Na finał przyjechali także goście spoza powiatu ciechanowskiego. „Opera ze Śląska, przepiękne wykonanie. […] To muzyka dla serca, dla umysłu, więc ekstra wydarzenie. Bardzo się cieszę, że w Ciechanowie” – komentuje Jacek Ryziński, wicestarosta płoński.
Spektakl oglądała również Julita Domurad-Bouloc, prezeska Stowarzyszenia Przyjaźni Francusko-Polskiej Sekwana-Łydynia w partnerskim Meudon.
„Widziałam tę operę tydzień temu w Krynicy-Zdroju, ale tutaj – z większym rozmachem. Naprawdę przepiękna atmosfera. […] Mam taką smutną myśl, że mój tata tego nie doczekał, bo był ogromnym melomanem, uwielbiał operę. Opera przyjechała do niego, do Ciechanowa” – mówi.
Finał zamknął trzecią edycję festiwalu. „Mam nadzieję, że jeszcze długo będą szumiały jodły i nie tylko jodły o tym wspaniałym finale” – podsumowuje Joanna Nawrot-Maciejowska.




Napisz komentarz
Komentarze