Tegoroczny Zajazd Szlachecki przyciągnął do Gołotczyzny tłumy miłośników historii, dawnego oręża i.. kulinarnych ciekawostek. W klimacie XIX-wiecznego dworu prezentowano nie tylko dawną wojskowość, ale i tajemnice codziennego życia naszych przodków.
Śliwki, rumianek i cynamon – średniowieczny sposób na ból gardła
Jednym z ciekawszych stanowisk były warsztaty wytwarzania tradycyjnych karmelków i syropów, które w dawnych wiekach służyły nie tylko jako słodycze, ale przede wszystkim jako lekarstwo.
– Robimy tutaj karmelki, czyli taki średniowieczny sposób i transportu niektórych dóbr, ale też na leki, które stosowano wtedy na gardło. Jak bolało gardło, szło się do medyka i on (za dobrą opłatą) tworzył takie cuda – tłumaczy Mariusz Podgrudny, adiunkt z Muzeum Szlachty Mazowieckiej. – Często w środku były na przykład cząstki pomarańczy obklejane karmelem, właśnie dlatego, że – tak jak dzisiejsze leki na gardło – to już wtedy działało i na tej samej zasadzie łagodziło objawy – dodaje.
Do przygotowania dawnych łakoci używano wody, cukru oraz naturalnych dodatków, takich jak rumianek, cynamon, dzika róża czy śliwki.
Tajemnice dawnego rzemiosła: od garncarstwa po barwienie tkanin
Odwiedzający mogli nie tylko słuchać opowieści, ale również samodzielnie spróbować swoich sił w dawnych fachach. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty pracy z gliną.
– Pracujemy z gliną i dzieci przy użyciu wałków ozdobnych, które przygotowaliśmy, wytwarzają piękne kafle – takie, z jakich budowało się piece w przeszłości – wyjaśnia Jakub Moos z grupy Archeoconcept, kaflarz i garncarz.
Skąd się wziął czerwiec? Sekret dawnych barwników
Podczas wydarzenia można było też zgłębić tajniki dawnego zielarstwa i barwienia tkanin.
– Jest jedna larwa, która daje czerwony kolor. Od niej wzięła się też nazwa miesiąca - czerwiec. Z czerwców polskich robiono czerwony barwnik – wyjaśnia Paweł Tempczyk z grupy Archeoconcept. Jak dodaje, w barwieniu wykorzystywano również czerwiec zagraniczny, czyli koszenil. Naturalne barwniki z dawnych lat nie należały jednak do najtrwalszych. Na stanowisku zielarskim odwiedzający mogli także rozpoznawać różnorodne zioła m.in po zapachu.
Huk armat i pokazy konne zachwyciły gości
Zajazd Szlachecki to także widowiskowe pokazy historyczne. To one wywarły największe wrażenie na odwiedzających.
– Trafiliśmy akurat na wybuch z dział, huk był niesamowity! Bardzo głośny, ale przeżycia naprawdę ciekawe. Bardzo się nam podoba, konie i pokazy na koniach to piękna sprawa. Wystrzały z armaty też robią wrażenie- mówili Radio Rekord Mazowsze.
Dla wielu odwiedzających coroczny zajazd w Gołotczyźnie to stały punkt w kalendarzu. – Jestem fanem takich wydarzeń, to już moja trzecia impreza po Zamku w Czersku i Liwie. Bardzo mi się podoba, fantastyczna impreza i świetna zabawa – podsumowuje uczestniczka sobotniego spotkania.














Napisz komentarz
Komentarze