Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
poniedziałek, 23 marca 2026 20:59
ReklamaCentrum Ruchu Eskulap

"Chodzące anioły na ziemi". Ciechanów świętował Światowy Dzień Zespołu Downa koncertem w hali MOSiR

Ponad 6 lat temu Robert Słupski zorganizował pierwszy koncert dla osób z niepełnosprawnościami. W sobotę 21 marca stanął na scenie ciechanowskiej hali MOSiR, żeby powiedzieć wprost: osoby z zespołem Downa mają takie same marzenia jak wszyscy - i chcą być wśród ludzi.
Artyści w strojach aniołów

Hala Widowiskowo-Sportowa przy ul. Kraszewskiego w Ciechanowie wypełniła się w sobotnie popołudnie białymi skrzydłami. Uczestnicy z zespołem Downa - zgłoszeni wcześniej i specjalnie przygotowani - pojawili się w białych strojach, ze skrzydłami anioła. Tak wyglądał koncert "Pod Skrzydłami Aniołów", który odbył się dokładnie 21 marca - w Międzynarodowym Dniu Osób z Zespołem Downa. Data nie jest przypadkowa: 21. dzień 3. miesiąca nawiązuje do trisomii dwudziestego pierwszego chromosomu - dodatkowej kopii, która daje zespół Downa.

Wstęp był wolny. To nie była zbiórka charytatywna - to była deklaracja

Robert Słupski, ojciec dziecka z zespołem Downa i pomysłodawca koncertu, wyjaśniał tuż przed rozpoczęciem: "Te dzieci z zespołem Downa są takimi aniołami chodzącymi na ziemi. Ich cechy charakterystyczne to właśnie dobroć, życzliwość. Jak często spotykam gdzieś osobę z zespołem Downa, to ona biegnie z otwartymi ramionami, przytula każdego człowieka. Są to naprawdę bardzo ciepłe i dobre osoby."

Słupski zaznaczył jednak, że nie chodzi o tworzenie lukrowanego obrazka. "Oczywiście zdarzają się kryzysy, jest często płaczliwość. Wiadomo, że też osoby i dzieci z zespołem Downa mają mnóstwo różnych chorób współistniejących" - mówił, wspominając swoją córkę, u której zdiagnozowano niedoczynność tarczycy. "Moja córka często płacze, czasem zamyka się sama w sobie. Ale są to bardzo krótkie chwile, bo raczej jest dzieckiem pogodnym, które wychodzi, chce być wśród ludzi, cieszy się życiem."

Gwiazda z Sierpca, anioły z Ciechanowa

Gwiazdą wieczoru była Kinga Rutkowska - półfinalistka 15. edycji "The Voice of Poland" z 2025 roku. 28-letnia wokalistka i kapelmistrzyni Młodzieżowej Orkiestry Dętej OSP w Goleszynie zaśpiewała trzy utwory. Słupski nie krył entuzjazmu: "Kinga Rutkowska z Sierpca, półfinalistka The Voice of Poland. Głos nieprzeciętny, cudowna osoba, zgodziła się zaśpiewać dla nas charytatywnie, więc naprawdę emocje będą niesamowite."

Rutkowska to absolwentka wokalistyki estradowej Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi. Grę na saksofonie zaczęła w wieku sześciu lat. W "The Voice of Poland" podczas przesłuchań w ciemno wykonała "Golden Slumbers" The Beatles, wybierając drużynę Tomsona i Barona.

Na scenie pojawili się też stypendyści Prezydenta Miasta Ciechanów, a także Zespół Kucanki z Opinogóry, Echo Kobiet z Sochocina, Franciszek Jarzębski i Maja Fijałkowska - a obok nich, na równych prawach, artyści ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego i Środowiskowego Domu Samopomocy w Ciechanowie.

Scena miała swój dodatkowy wymiar - w hali ustawiono sztalugi ze zdjęciami osób z zespołem Downa. "Są to zdjęcia, które zostały wykonane podczas ostatniej sesji przez ciechanowskich fotografów, którzy się zgłosili wykonać taką sesję. Zdjęcia miały już swoją premierę - były wystawione między innymi w Starostwie Powiatowym" - mówił Słupski.

Piosenka księżycowa ze skrzydłami

Dorota Sokołowska, kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy typu A i B w Ciechanowie, opisywała przygotowania z wyraźną dumą. "Nasze piękne anioły przygotowały piosenkę księżycową z akompaniamentem. Oczywiście wszyscy na biało, będą pięknie prezentować się ze skrzydłami - kobiety jako anioły, więc myślę, że efekt będzie naprawdę »wow«" - mówiła przed koncertem.

Na pytanie, czy wystąpi też taniec, odpowiedziała krótko: "Nie, to będzie bez tańca. Będzie śpiew i granie." I dodała z naciskiem: "Nawet granie."

Dla uczestników z ŚDS scena to nie dekoracja - to ich własne miejsce. Od lat podopieczni ciechanowskiego domu samopomocy biorą udział w lokalnych wydarzeniach kulturalnych. Tegoroczny koncert był dla nich kolejnym dowodem na to, że kultura nie jest zarezerwowana dla wybranych.

SOSW: dar z siebie

Agnieszka Lubowiedzka, dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Ciechanowie, tłumaczyła zaangażowanie swojej placówki bez owijania w bawełnę: "Koncert to jest taki dar z siebie. Wspieranie osób z niepełnosprawnością, z zespołem Downa i pokazanie światu, że liczy się to, co mamy najpiękniejszego w sercu i to, co możemy z siebie dać innym ludziom."

Kadra SOSW przez ostatnie tygodnie przygotowywała dekoracje, skrzydła i statuetki, a dzieci z ośrodka ćwiczyły swoje numery. Na widowni i na scenie znalazło się wielu byłych uczniów placówki - dziś już dorosłych uczestników ośrodka wsparcia. "To jest taka piękna integracja, że możemy spotkać swoich byłych uczniów, ale też pokazać tych, którzy aktualnie uczęszczają do naszej szkoły i mogą pokazać kawałek siebie, kawałek tego piękna, które mają w sobie" - mówiła Lubowiedzka.

Słupski potwierdził, że bez SOSW koncert nie miałby tej skali: "Główną instytucją, która najbardziej i najwięcej mi pomogła, był Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy. Tam bardzo dużo pań się zaangażowało, przygotowały dekoracje, skrzydła, statuetki, przygotowały też występy dzieci, które dziś będą na scenie."

Wicemiss Polski na scenie

Niespodzianką wieczoru okazała się współprowadząca - Julia Uchrońska, wicemiss Polski. Słupski mówił o niej z wyraźną sympatią: "Julia jest już z nami. Jest to bardzo skromna i ciekawa osoba, która na co dzień pracuje w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Makowie, więc zna osoby z niepełnosprawnością, obcuje z nimi na co dzień. Bardzo się cieszę, że się zgodziła z nami tutaj być."

To szczegół, który mówi sam za siebie: do poprowadzenia koncertu dla osób z zespołem Downa zaproszono kobietę, która na co dzień - poza tytułem - pracuje z osobami z niepełnosprawnościami. Nie jako gość, ale jako ktoś, kto ten świat zna od środka.

Po co to wszystko?

Koncert "Pod Skrzydłami Aniołów" to pierwsza edycja pod tą nazwą - nowy format w wieloletniej działalności Słupskiego. Poprzednie cztery edycje cyklu "Spełniamy marzenia" odbywały się w salach parafialnych. Przeniesienie do hali MOSiR, z kilkusetosobową widownią, oznacza wyraźne wyjście do szerszej publiczności.

Słupski powiedział wprost, co chce osiągnąć: "Przede wszystkim, że zmieni się też podejście i świadomość ludzi w mieście. Że ta nasza wrażliwość na różnorodność sprawi, że nie będzie takich sytuacji, że nie wiemy, co to jest zespół Downa, na czym polega trisomia 21 chromosomu. No i przede wszystkim, żebyśmy mieli tę świadomość, że te osoby są wśród nas, że żyją, że mają takie same marzenia jak my i cele i chcą być wśród ludzi."

Na koncert dotarła Dominika Kasińska - ambasadorka osób z niepełnosprawnością. "Osoby chore z zespołem Downa oczekują empatii, zrozumienia, miłości, integracji - mówiła. - Są to osoby wyjątkowe, mają uczucia, marzenia, są wspaniałe. Trzeba je wspierać, rozmawiać z nimi, bo to dla nich bardzo ważne."

Patronat medialny nad koncertem objęły Radio Rekord Mazowsze (88,7 FM), portal ciechanow.cozadzien.pl oraz KRDP FM.

Zachęcamy do obejrzenia galerii zdjęć (można pobierać z miniaturek)!

Powiązane galerie zdjęć:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama