Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair

Stracił 10 tys. zł. Myślał, że inwestuje w kryptowaluty

Telefon z obietnicą odzyskania pieniędzy z inwestycji w kryptowaluty okazał się początkiem oszustwa. 49-letni mieszkaniec powiatu płońskiego, uległ namowom fałszywego doradcy inwestycyjnego i zainstalował na swoim laptopie oprogramowanie do zdalnego dostępu. Oszuści, w trakcie wykonywania przez mężczyznę przelewów, podstawiali inne numery rachunków odbiorców. Pokrzywdzony stracił 10 tys. zł.
  • Źródło: KPP Płońsk
Stracił 10 tys. zł. Myślał, że inwestuje w kryptowaluty

Źródło: Pixabay

W połowie grudnia ub. roku do 49-letniego mieszkańca powiatu płońskiego zadzwonił nieznajomy, podający się za doradcę inwestycyjnego. Poinformował, że 49-latek ma do odebrania środki z dawnej inwestycji w kryptowaluty. Rozmówca brzmiał rzeczowo i przekonująco. Zaproponował pomoc w odzyskaniu pieniędzy, a dla lepszej komunikacji poprosił o zainstalowanie specjalnej aplikacji na laptopie.

Mężczyzna zgodził się bez wahania. Uznał, że sytuacja może być prawdziwa, bo rzeczywiście wcześniej inwestował pieniądze, choć nie pamiętał już dokładnie jak dawno i w co. Po zainstalowaniu programu rozmowa została przerwana. Wkrótce potem 49-latek zalogował się na swoje konto bankowe, korzystając z tego samego laptopa. Najpierw wykonał przelew na własne konto firmowe na kwotę kilkunastu tysięcy złotych. Transakcja przebiegła bez problemów. Później próbował przelać kolejne 10 tysięcy złotych. Wtedy zauważył, już po zatwierdzeniu transakcji, że zmieniony został numer rachunku odbiorcy. Sprawdzenie historii konta potwierdziło, że nigdy wcześniej nie wysyłał pieniędzy na taki numer.

Zaniepokojony spróbował wykonać jeszcze jeden przelew, tym razem do znanego kontrahenta, zapisanego jako odbiorca stały. Sytuacja się powtórzyła. Numer rachunku znów został podmieniony. Tym razem mężczyzna nie zatwierdził transakcji i środki nie zostały wysłane.

Dopiero wtedy zrozumiał, co się stało. Aplikacja, którą zainstalował podczas rozmowy z rzekomymi doradcami, była programem do zdalnego sterowania komputerem. Oszuści uzyskali dostęp do pulpitu, a tym samym do danych logowania i kont bankowych. W efekcie jeden z przelewów został wykonany na rachunek przestępców. Łączna strata wyniosła 10 tysięcy złotych.

49-latek połączył fakty i zorientował się, że instalując aplikację na prośbę "doradcy finansowego" na  laptopie, otworzył oszustom drogę do swoich finansów.

Policjanci po raz kolejny apelują o ostrożność. Żaden prawdziwy doradca inwestycyjny nie prosi o instalowanie programów do zdalnego dostępu. W takich sytuacjach najlepiej natychmiast przerwać kontakt i skonsultować się z bankiem lub zgłosić sprawę policji. Jedna pochopna decyzja może kosztować więcej, niż się wydaje.


 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama