W niedzielę, 4 stycznia, służby ratunkowe otrzymały dramatyczne wezwanie. Do pacjenta w Piegłowie Kolonii natychmiast zadysponowano zespół z Ciechanowa. Niestety, natura okazała się silniejsza. Droga w miejscowości Łysakowo była całkowicie nieprzejezdna, co uniemożliwiło ciężkiemu ambulansowi dalszą jazdę. Właśnie wtedy doszło do sytuacji, która na długo zapadnie w pamięć świadkom zdarzenia.
Mieszkaniec Łysakowa, Mariusz Jakubowski, który w tym czasie prowadził kulig, bez chwili wahania podjął decyzję o przerwaniu jazdy. Odpiął sanki i zaoferował pomoc obecnym na miejscu ratownikom. Na maszynę wsiadł Krzysztof Malinowski, kierownik ciechanowskiego pogotowia, który w tym roku świętuje 25-lecie pracy zawodowej.
Mariusz Jakubowski, zabierając na swój pojazd ratownika oraz dwie specjalistyczne torby medyczne, musiał pokonać 6 kilometrów w niezwykle trudnym, zaśnieżonym terenie. Dzięki sprawności mieszkańca Łysakowa, medyk dotarł do celu, gdzie akcję ratunkową prowadzili już strażacy z lokalnej jednostki OSP.
Mimo ogromnego wysiłku, determinacji pana Mariusza oraz profesjonalnej opieki medycznej, która została wzmocniona przez zespół ratowników z Mławy, mężczyzny nie udało się uratować. Choć finał tej historii jest tragiczny, postawa Mariusza Jakubowskiego stała się dowodem na niezwykłą solidarność w sytuacjach kryzysowych.
Mimo tragicznego finału, postawa kierowcy quada, który rzucił wszystko, by umożliwić ratownikowi dotarcie do celu, jest przykładem empatii i solidarności - powiedział naszemu reporterowi Krzysztof Malinowski.
To zdarzenie pokazuje, jak wielkie znaczenie w ratownictwie medycznym ma pomoc osób postronnych, zwłaszcza w tak skrajnie trudnych warunkach pogodowych, jakie panują obecnie w regionie.
















Napisz komentarz
Komentarze