Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair

Wezwał policję na pomoc, sam trafił za kraty. Niefortunny finał domowej awantury w Ciechanowie

Wydawać by się mogło, że dzwoniąc na numer alarmowy, szukamy wsparcia funkcjonariuszy w rozwiązaniu problemu. Dla pewnego 40-letniego mieszkańca Ciechanowa ta decyzja okazała się jednak początkiem sporych kłopotów. Mężczyzna, który sam poprosił o interwencję, nie spodziewał się, że to on opuści mieszkanie w kajdankach.
Kajdanki na rękach aresztowanego
ilustracyjne

Do zdarzenia doszło w minioną środę, 31 grudnia, około południa. Policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze domowej w jednym z mieszkań przy ulicy Wyzwolenia. Na miejscu mundurowi zastali parę w trakcie ostrej wymiany zdań. Choć sytuacja wydawała się jedną z wielu podobnych interwencji, standardowa procedura sprawdzania danych w systemie przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji.

Mundurowi na miejscu ustalili, że pomiędzy 40-letnim ciechanowianinem i jego partnerką doszło do sprzeczki - relacjonuje asp. Magda Sakowska z Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie.

Rutynowa weryfikacja uczestników kłótni w policyjnych bazach danych szybko wyjaśniła, dlaczego mężczyzna powinien unikać kontaktu ze służbami. Okazało się, że zgłaszający interwencję jest poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości.

Po sprawdzeniu uczestników interwencji w policyjnych systemach okazało się, że zgłaszający 40-latek jest poszukiwany na podstawie nakazu doprowadzenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Ciechanowie - informuje asp. Magda Sakowska.

Powód poszukiwań był poważny. Mężczyzna miał do odbycia zaległą karę za przestępstwo z przeszłości. Chodziło o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu. Sąd prawomocnie skazał go na kilka miesięcy pozbawienia wolności, jednak 40-latek nie stawił się dobrowolnie do odbycia kary.

Mężczyzna ma do odbycia karę 4 miesięcy pozbawienia wolności za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu - dodaje rzeczniczka ciechanowskiej policji.

Zamiast zakończyć dzień w domowym zaciszu, ciechanowianin został natychmiast zatrzymany. Z ulicy Wyzwolenia trafił prosto do policyjnego aresztu, a stamtąd do zakładu karnego. Najbliższe cztery miesiące spędzi w odosobnieniu, odbywając zasądzony wcześniej wyrok. Ta historia to rzadki przykład sytuacji, w której sprawca przestępstwa sam, niemal dobrowolnie, oddaje się w ręce policji, zapominając o swojej przeszłości.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama