Szkolenie, które odbyło się w ciechanowskich koszarach, miało na celu ujednolicenie wiedzy i podniesienie poziomu umiejętności ratowników sekcji lekkiej piechoty, którzy na co dzień pełnią służbę w 5 Mazowieckiej Brygadzie OT. Kurs miał również przygotować terytorialsów do prowadzenia szkoleń i zajęć programowych, a także wykształcić nową kadrę instruktorską w tej dziedzinie.
– Na wstępie przypomnieliśmy żołnierzom o trzech kluczowych elementach ratowania życia, czyli przede wszystkim o własnym bezpieczeństwie, o krwi i oddechu – bo to one najszybciej zabijają na polu walki” – powiedział jeden z instruktorów 51 batalionu lekkiej piechoty 5 MBOT. Zajęcia odbywały się w pełnym oporządzeniu, aby uczestnicy kursu lepiej zrozumieli ograniczenia ruchowe oraz zmniejszoną mobilność wynikającą z pracy w pełnym ekwipunku bojowym.
Szkolenie obejmowało szereg praktycznych ćwiczeń, które dotyczyły m.in. oceny stanu rannego zgodnie z protokołem SMARCH. Żołnierze doskonalili swoje umiejętności w zakresie oceny sytuacji taktycznej, udzielania pierwszej pomocy, reagowania na masywne krwotoki, a także radzenia sobie z problemami takimi jak zatrzymanie krążenia, odmę płucną czy hipotermia. Ćwiczenia obejmowały także przygotowanie rannego do ewakuacji medycznej.
W trakcie kursu, terytorialsi zapoznali się z różnymi metodami pomocy, nie tylko przy użyciu standardowego wyposażenia znajdującego się w indywidualnym pakiecie medycznym, ale także z wykorzystaniem niekonwencjonalnych środków, które mogą uratować życie w sytuacjach, gdzie czas odgrywa kluczową rolę.
- Jestem pielęgniarką, ale z medycyną pola walki nigdy nie miałam do czynienia. Są to dwa różne światy. W wojsku jesteśmy pierwszymi osobami, które udzielą pomocy rannemu prosto z pola walki, mając ograniczone środki w małej saszetce” – powiedziała szer. Ewa, uczestniczka kursu, która na co dzień pracuje w warszawskich szpitalach. „Organizację kursu oceniam bardzo dobrze, wynieśliśmy z niego niesamowitą dawkę wiedzy i już teraz wiem, że chcę ją w tym kierunku zagłębiać – dodała.
Warto podkreślić, że terytorialsi pełniący służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej łączą swoje obowiązki wojskowe z życiem cywilnym. Dzięki szkoleniom takim jak to, mogą wykorzystywać zdobytą wiedzę w sytuacjach kryzysowych w swojej lokalnej społeczności. Umiejętności zdobyte podczas kursu mogą okazać się bezcenne np. w przypadku wypadków drogowych, gdzie wiedza i szybka reakcja mogą uratować życie.
- Jeśli będą świadkami zdarzenia drogowego, wypadku, to ich umiejętności pozwolą na odpowiednią reakcję. Procedury wojskowe są mniej czułe od cywilnych, ale mają na celu to samo – pozyskanie dodatkowego czasu dla osoby poszkodowanej – podsumował instruktor 51 batalionu lekkiej piechoty 5 MBOT.