Ciechanowskie obchody rozpoczęły się mszą w kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w parafii św. Tekli. Po nabożeństwie uczestnicy przeszli na cmentarz. Przy grobie Romana Dziemieszkiewicza odegrano hymn państwowy, oddano salwę honorową, złożono wieńce i zapalono znicze.
Mechanik, żołnierz, dowódca
Roman Dziemieszkiewicz urodził się w 1918 roku. Według zeznań jego matki uczył się w szkole rzemieślniczej w Ostrołęce oraz w szkole lotniczej na warszawskim Okęciu. Podczas wojny pracował jako mechanik. W lutym 1945 roku rodzina Dziemieszkiewiczów zamieszkała w Ciechanowie.
Po wojnie Roman działał w Narodowych Siłach Zbrojnych. Był komendantem ich struktur w powiatach ostrołęckim i ciechanowskim. W nocy z pierwszego na drugi maja 1945 roku dowodził akcją na areszt Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krasnosielcu. Uwolniono wtedy 42 żołnierzy Armii Krajowej i NSZ. Część z nich weszła później w skład oddziału utworzonego przez „Pogodę”.
Zginął jeszcze w 1945 roku. Zachowane źródła przedstawiają różne wersje okoliczności jego śmierci. Dlatego opowiadając dziś jego historię, nie należy wskazywać miejsca ani przebiegu zdarzenia jako bezspornie ustalonych.
Pamięć zachowana przez bliskich
Śmierć Romana wpłynęła na dalsze losy rodziny. Jego młodszy brat Mieczysław związał się z podziemiem antykomunistycznym i stał się znany jako „Rój”. Według zeznań matki, Stefanii Dziemieszkiewiczowej, po pogrzebie Romana próbowała nakłonić Mieczysława do wyjazdu do Gdańska. Ten dał jej do zrozumienia, że nie powinna liczyć na jego powrót. Najmłodszy z braci, Jerzy „Żbik”, został w 1949 roku skazany za działalność w podziemiu na siedem lat więzienia
- Ta pamięć o nim (…) miała nie przetrwać -mówił Radiu Rekord o Romanie Dziemieszkiewiczu dr hab. Karol Polejowski, p.o. prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. - Trwała w rodzinie, trwała wśród towarzyszy broni - dodawał.
Podczas uroczystości Polejowski przypomniał także wybory, przed którymi po wojnie stanęli żołnierze podziemia. - Roman wybrał to drugie. Przysięgi raz złożonej nie wolno złamać - mówił, odnosząc się do wierności złożonej przysiędze. Tę część jego wystąpienia przytoczył IPN w relacji z obchodów.
W rozmowie z Radiem Rekord p.o. prezesa IPN zwracał uwagę na młodych uczestników. - To, co szczególnie ważne, trzeba podkreślić, to obecność ludzi młodych - powiedział. - Trzeba młodym ludziom wskazywać, jak ważna jest pamięć historyczna.
Historia braci Dziemieszkiewiczów powróciła w tym roku również za sprawą innego wydarzenia. W lipcu IPN poinformował o identyfikacji szczątków Mieczysława „Roja”, przez dziesięciolecia spoczywającego w nieoznaczonym grobie na warszawskich Powązkach.
Dwie październikowe uroczystości
Po poświęceniu pomnika w Ciechanowie uczestnicy złożyli kwiaty przy tablicy poświęconej ofiarom Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Znajduje się ona przy ulicy 11 Pułku Ułanów Legionowych 21. Polejowski mówił Radiu Rekord, że uczestnicy oddali tam hołd także „wszystkim ofiarom zbrodni komunistycznych”.
Tydzień wcześniej, 11 października, w Pawłowie Kościelnym upamiętniono żołnierzy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego z ostatniego patrolu ppor. Stanisława Kakowskiego „Kaźmierczuka”, należącego do oddziału „Roja”. Program obchodów obejmował koncert zespołu „Pseudonim”, mszę oraz uroczystość przy pomniku Bohaterów Niepodległości na cmentarzu parafialnym.
Do znaczenia takich spotkań odniósł się Szymon Stachowiak, doradca prezydenta RP. - To są sygnały dla nas, dla przyszłych pokoleń - mówił w rozmowie z Radiem Rekord. Przypomniał też, że wolność „nie jest raz na zawsze”.
W przygotowanie obchodów zaangażowana była Jadwiga Płodziszewska: przewodnicząca Społecznego Komitetu Rodzin Poległych Żołnierzy NSZ i NZW z Oddziału „Roja” oraz sekretarz Społecznego Komitetu Budowy Upamiętnień Bohaterów Niepodległości w Pawłowie Kościelnym.
Przeczytaj także i posłuchaj:


Napisz komentarz
Komentarze