Ta jedność miała nie tylko wymiar symboliczny, ale i historyczny. Choć walki toczyły się w stolicy, serce oporu biło również na północnym Mazowszu.
Choć walka toczyła się w stolicy, jej echo docierało do każdego zakątka Polski. Również mieszkańcy Ciechanowa z niepokojem śledzili los Warszawy i działali w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. Dlatego pamięć o tamtych wydarzeniach jest także częścią historii naszego miasta - mówił pod pomnikiem prezydent Ciechanowa, Krzysztof Kosiński.
Żywa historia w sercach ciechanowian
Dla wielu zgromadzonych wczorajsze popołudnie miało wybitnie osobisty wymiar. W rozmowach pod pomnikiem dało się wyczuć, że dla ciechanowian powstanie to nie tylko karta z podręcznika, ale żywa, bolesna historia rodzinna. To nie był tylko urzędowy obowiązek, ale głęboka, wewnętrzna potrzeba oddania hołdu.
Ciechanowianie mają w swoich rodzinach przodków, którzy brali udział w powstaniu, a potem w odbudowie Warszawy, aktywnie uczestniczyli w walkach podczas II wojny światowej. Ta pamięć ofiarom po prostu się należy - zaznaczył Michał Jeziółkowski, przewodniczący Rady Miasta Ciechanów.
Wielu mieszkańców przyszło ze wspomnieniem o konkretnych bliskich, którzy nie wrócili z płonącej stolicy. To międzypokoleniowe przekazywanie pamięci widać było na każdym kroku. Poseł Adam Krzemiński podkreślał, że z roku na rok pod pomnikiem gromadzi się coraz więcej osób.
Dla mnie to też osobiste wspomnienie ciotecznej siostry mojej babci, która zginęła w powstaniu. Pamiętajmy o tych, którzy walczyli o Polskę wolną, suwerenną, solidarną, w której jest przestrzeń dla wszystkich, którzy chcą tu żyć - wyznał ze wzruszeniem parlamentarzysta.
Ta potrzeba pamięci sprawiła, że obchody zjednoczyły wokół wspólnego celu osoby z tak wielu różnych środowisk, nierzadko na co dzień podzielonych.
W Ciechanowie spotykają się samorządowcy, spotykają się też różne ugrupowania polityczne, żeby wspólnie, ponad wszelkimi podziałami, oddać hołd bohaterom. Dobro ojczyzny, niepodległość i godność były dla nich ponad wszystko, nawet za cenę własnego życia - dodała posłanka Anna Ciecholska.
Szczególnie przejmujący był widok terytorialsów pełniących wartę honorową. Dla nich uczestnictwo w obchodach to kontynuacja żywego żołnierskiego etosu.
Każdy z nas na co dzień, i na ubraniu polowym, i na ubraniu galowym, nosi naszywkę z kotwicą. Znak Polski Walczącej jest z nami na co dzień. Dlatego też jest to nasz obowiązek, ale też i cieszę się z tego bardzo, że jesteśmy spadkobiercami tych tradycji podsumował ppłk Marcin Dominiak, dowódca 51 batalionu lekkiej piechoty w Ciechanowie.
Dźwięki pamięci w kościele farnym
Po pełnych zadumy chwilach pod pomnikiem, złożeniu kwiatów i wspólnej modlitwie, hołd bohaterom przybrał formę muzyczną. Zgromadzeni przeszli do kościoła farnego pw. św. Józefa, gdzie po wieczornej mszy św. odbył się zapowiadany wyjątkowy koncert.
O godz. 19.00 w świątyni rozbrzmiało poruszające „Requiem” Gabriela Faurégo.




Napisz komentarz
Komentarze