Do zdarzenia doszło około godz. 18:10 w miejscowości Koziminy-Stachowo. Z relacji świadków wynika, że kierujący Toyotą już od wyjazdu z ronda w Płońsku poruszał się w stronę Ciechanowa w sposób zagrażający bezpieczeństwu. Samochód najechał na wysepkę, a następnie przez kilka kilometrów nie utrzymywał prawidłowego toru jazdy, zjeżdżając na pobocze i w kierunku osi jezdni.
Zareagowali, by zapobiec tragedii
Widząc zagrożenie, 27-letni mieszkaniec gminy Sochocin postanowił zatrzymać pojazd przed Toyotą. Gdy podszedł do kierowcy, wyczuł od niego alkohol. Mężczyzna miał również niewyraźną mowę i zaczerwienione oczy. Świadek natychmiast wyjął kluczyki ze stacyjki i powiadomił służby pod numerem 112. W zabezpieczeniu kierującego pomógł mu 48-latek z Nasielska, który zatrzymał się chwilę później.
Dzieci w samochodzie pijanego kierowcy
Okazało się, że w Toyocie oprócz 52-letniego mieszkańca powiatu wyszkowskiego znajdowało się troje pasażerów, w tym dwoje małoletnich dzieci. Dzieci zostały przekazane pod opiekę trzeźwej osobie z rodziny, która odebrała je z miejsca interwencji.
Badanie alkomatem wykonane przez płońskich policjantów wykazało u 52-latka stężenie alkoholu odpowiadające ponad 4 promilom. Mężczyzna tłumaczył funkcjonariuszom, że pił alkohol poprzedniego wieczoru i odwoził kolegę oraz dzieci do domu.
Co grozi pijanemu kierowcy?
Policjanci zatrzymali 52-latka, a także pobrali mu krew do dalszych badań. Mężczyzna stracił prawo jazdy, a jego samochód został odholowany na parking strzeżony.
Postawa świadków zasługuje na uznanie. Dzięki ich szybkiej i odpowiedzialnej reakcji z ruchu został wyeliminowany kierowca, który swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób.
Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysoka grzywna. O dalszym losie mieszkańca powiatu wyszkowskiego zdecyduje sąd.

Napisz komentarz
Komentarze