W SKRÓCIE:
- Polski Związek Łowiecki przypomina o kampanii „Noga z gazu. Zwierzęta nie znają znaków drogowych”
- Największe ryzyko: świt i zmierzch oraz drogi przez lasy, pola i okolice cieków wodnych
- Mazowieckie było w krajowej czołówce kolizji z udziałem zwierząt – wynika z danych przywołanych przez NIK
- Po zderzeniu: zabezpiecz miejsce, powiadom służby, nie podchodź do rannego zwierzęcia
Dzikie zwierzęta na drogach. Kiedy ryzyko jest największe?
Największe ryzyko wtargnięcia zwierzęcia na jezdnię jest o świcie i o zmierzchu. To czas żerowania i przemieszczania się wielu gatunków między ostojami – wskazuje Polski Związek Łowiecki w informacji prasowej z 3 lipca. Szczególnej uwagi wymagają drogi przez lasy, pola, łąki, okolice cieków wodnych i tereny wiejskie. Czyli dokładnie taki krajobraz, jaki kierowcy znają z tras między Ciechanowem, Mławą, Przasnyszem i Płońskiem.
Problem nie jest teoretyczny. Z danych przywołanych w raporcie Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w latach 2017–2019 to właśnie województwo mazowieckie notowało najwięcej kolizji z udziałem zwierząt w kraju – blisko siedem tysięcy zdarzeń. Świeższy przykład z regionu: płocka policja informowała w maju, że od początku 2026 roku na terenie miasta i powiatu płockiego doszło do blisko stu zdarzeń drogowych ze zwierzyną leśną, a w całym 2025 roku było ich ponad trzysta.
Znak A-18b to nie ozdoba drogi
Znak ostrzegawczy „Uwaga, dzikie zwierzęta” nie pojawia się przypadkowo. Oznacza odcinki, na których zwierzęta regularnie przecinają jezdnię albo ryzyko ich wtargnięcia jest podwyższone. PZŁ radzi, by w takich miejscach ograniczyć prędkość, obserwować pobocza i być gotowym do hamowania.
Jest jeszcze jedna zasada, o której kierowcy często zapominają. Za jednym zwierzęciem mogą biec kolejne. Nawet jeśli pierwsza sarna przebiegnie przez drogę, zagrożenie nie mija.
Co robić, gdy zwierzę stoi na drodze?
Ograniczyć prędkość, zachować tor jazdy i nie szarpać kierownicą. Gwałtowny skręt może skończyć się utratą panowania nad autem albo zderzeniem czołowym z innym pojazdem – a to zwykle groźniejsze niż samo uderzenie w zwierzę.
– Chodzi o przypomnienie prostej zasady: tam, gdzie droga przecina naturalne trasy zwierząt, odpowiedzialność jest po stronie człowieka. Zwierzę nie zna przepisów, nie rozumie znaku i nie przewidzi prędkości samochodu. Kierowca może natomiast zwolnić, obserwować pobocze i przygotować się do reakcji. Czasem właśnie to wystarczy, żeby uniknąć tragedii – mówi Wacław Matysek z Wydziału Prasowego PZŁ.
Co zrobić po kolizji ze zwierzęciem?
Najpierw ludzie, potem wszystko inne. Należy zatrzymać auto w bezpiecznym miejscu, włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę odblaskową, ustawić trójkąt i powiadomić służby.
Do rannego dzikiego zwierzęcia nie wolno podchodzić. Nie należy go dotykać, przenosić ani próbować samodzielnie mu pomagać – zwierzę w stresie i bólu bywa niebezpieczne. Interwencję trzeba zostawić służbom, a sytuację oceniać wyłącznie z bezpiecznej odległości.
Myśliwi znają lokalne trasy zwierząt
PZŁ podkreśla, że myśliwi przez cały rok są w terenie i wiedzą, którędy zwierzyna przemieszcza się w konkretnych gminach. Ta wiedza może wspierać działania informacyjne prowadzone z samorządami, zarządcami dróg, policją i leśnikami – między innymi wskazywanie odcinków, na których ostrożność jest szczególnie potrzebna.
Praktyczne wskazówki kampanii „Noga z gazu”:
- zwolnij na drogach leśnych, wiejskich i przy znaku A-18b,
- zachowaj szczególną ostrożność o świcie i zmierzchu,
- obserwuj nie tylko jezdnię, ale też pobocza i skraj lasu,
- pamiętaj, że za jednym zwierzęciem mogą przebiec kolejne,
- nie skręcaj gwałtownie; hamuj, jeśli możesz zrobić to bezpiecznie,
- po kolizji zabezpiecz miejsce zdarzenia i powiadom służby,
- nie podchodź do rannego zwierzęcia i nie zabieraj go z drogi samodzielnie.






Napisz komentarz
Komentarze