O wynikach kluczowej dla śledztwa ekspertyzy poinformował Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku. Do prokuratury wpłynęła opinia sądowo-psychiatryczna dotycząca Bartosza G., podejrzanego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Dokument powstał po czterotygodniowej obserwacji nastolatka w specjalistycznej placówce.
Zespół składający się z 5 biegłych uznał, iż nie ma podstaw do kwestionowania jego poczytalności a tempore criminis. Podejrzany mógł rozpoznać znaczenie czynu i pokierować swoim postępowaniem - przekazał Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Łacińskie sformułowanie a tempore criminis oznacza "w czasie popełnienia przestępstwa". W praktyce wniosek biegłych jest jednoznaczny: w chwili czynu podejrzany rozumiał, co robi, i mógł panować nad swoim zachowaniem. Rzecznik dodał, że aktualny stan zdrowia psychicznego Bartosza G. pozwala mu uczestniczyć w toczącym się postępowaniu oraz prowadzić obronę w sposób samodzielny i rozsądny.
Ekspertyzę przygotowało pięcioro specjalistów: trzech psychiatrów i dwóch psychologów. Liczący około stu stron dokument będzie teraz analizowany przez prokuratora. Brak stwierdzenia niepoczytalności przesądza, że podejrzany będzie odpowiadał za zarzucany czyn na zasadach przewidzianych w kodeksie karnym. To jeden z najważniejszych dowodów w śledztwie, bez którego dalsze etapy postępowania nie mogłyby ruszyć.
Po wpłynięciu opinii prokurator wystąpił do sądu o przedłużenie tymczasowego aresztowania Bartosza G. o kolejne 3 miesiące. Nastolatek przebywa w areszcie śledczym w Płocku. Postępowanie wciąż trwa i nie zakończy się w najbliższych tygodniach; jeśli ostatnie czynności pójdą zgodnie z planem, proces może ruszyć jesienią.
Od planowanego wyjazdu do ekstradycji
Sprawa rozpoczęła się 23 kwietnia 2025 roku, gdy 16-letnia Maja wyszła z domu, by spotkać się ze znajomym mieszkającym w pobliżu. Następnego dnia rodzina zgłosiła zaginięcie. 1 maja jej ciało odnaleziono w zaroślach przy torach kolejowych, niedaleko zakładu produkcyjnego należącego do rodziny podejrzanego. Sekcja zwłok wykazała rozległe obrażenia głowy; śledczy mówią o szczególnym okrucieństwie sprawcy.
Bartosz G. w czasie, gdy znaleziono ciało, przebywał w Grecji, dokąd, według obrony, wyjechał na zaplanowany obóz. Tam został zatrzymany. Najpierw nie zgodził się na wydanie do Polski, powołując się na groźby kierowane wobec niego i jego bliskich. Pod koniec maja 2025 roku w greckim ośrodku dla nieletnich doszło do jego próby samobójczej, po której trafił do szpitala.
19 grudnia 2025 roku grecki Sąd Najwyższy zgodził się na ekstradycję. 23 grudnia podejrzanego przewieziono do kraju pod eskortą, a 25 grudnia w Płocku usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Tego samego dnia sąd zdecydował o areszcie. Bartosz G. nie przyznał się do winy i odmówił składania obszernych wyjaśnień.
Dwie wersje grudniowego posiedzenia
Już na grudniowym posiedzeniu aresztowym obrona i prokuratura przedstawiły rozbieżne oceny tego, co działo się przez poprzednie osiem miesięcy. Obrońca podejrzanego, mecenas Paweł Aranowski, przekonywał, że wyjazd jego klienta nie był ucieczką przed odpowiedzialnością.
Mój mocodawca do Grecji wyjechał na planowany obóz, to nie była żadna ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości (...) Gdyby chciał się ukrywać, myślę, że byłby wielki kłopot go znaleźć - argumentował mecenas Paweł Aranowski.
Inaczej sytuację przedstawiała prokuratura. Zastępca prokuratora okręgowego w Płocku akcentował wagę zgromadzonego materiału.
Od wielu miesięcy twierdzimy i nadal to podtrzymujemy, że posiadamy ekstremalnie silne dowody wskazujące na to, że Bartosz G. dopuścił się tej zbrodni (...) Tyle mogę na dzisiaj ujawnić - podkreślił Marcin Bagiński.
Sprowadzenie podejrzanego do kraju otworzyło śledczym drogę do czynności, które wcześniej blokował jego pobyt w greckim szpitalu, między innymi do pobrania materiału biologicznego.
"Postępowanie dowodowe będzie mogło teraz ulec przyspieszeniu (...) będą mogły być wywoływane dodatkowe opinie, które nie mogły być wywołane bez tego podejrzanego. Między innymi opinia biologiczna" - wyjaśnił prokurator Marcin Bagiński.
Jaka kara grozi podejrzanemu
Bartosz G. odpowiada za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Ponieważ w chwili czynu był osobą nieletnią, miał 17 lat, polskie prawo wyklucza w jego przypadku karę dożywotniego pozbawienia wolności. Grozi mu od 15 do 30 lat więzienia.

Napisz komentarz
Komentarze