Zwykła interwencja policji dotycząca ignorowania znaku drogowego „zakaz wjazdu” na ulicy Nadrzecznej w Ciechanowie zakończyła się niespodziewanym finałem. W poniedziałek 24 marca funkcjonariusze ruchu drogowego zauważyli kierowcę seata, który zdecydował się pojechać pod prąd, czym naraził innych uczestników ruchu drogowego na niebezpieczeństwo.
37-letni mieszkaniec powiatu pułtuskiego, jak wykazała kontrola w policyjnym systemie, posiadał aż dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów wydane przez sądy w Przasnyszu i Pułtusku. Decyzje sądów były dla niego jednak niewystarczającą przeszkodą, aby ponownie wsiąść za kierownicę.
Zatrzymany trafił do policyjnego aresztu, a już dwa dni później, w środę 26 marca, stanął przed ciechanowskim sądem. Wyrok był surowy – cztery miesiące więzienia, czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysoka grzywna w kwocie 6 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
– Nie ma tolerancji dla osób lekceważących sądowe zakazy. Bezpieczeństwo na drogach to priorytet – podsumowała asp. Magda Sakowska z ciechanowskiej komendy policji.