Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
Reklama

Nowe Miszewo: koniec nielegalnego magazynu odpadów. Prace kosztują 94 mln zł, a rachunek trafi do rządu

18 tysięcy ton odpadów, azbest, opakowania po substancjach niebezpiecznych i zanieczyszczona gleba - to bilans lat nielegalnego składowania w Nowym Miszewie w powiecie płockim. Samorząd Mazowsza właśnie ruszył z największą operacją porządkowania tego terenu. Rachunek: niemal 94,3 mln złotych.
Wysypisko w Nowym Miszewie

Autor: Andrzej Kamiński

Źródło: Radio Rekord Mazowsze, ciechanow.cozadzien.pl

Firma Loveko sp. z o.o. gromadziła tam odpady od 2014 roku. Mazowiecki Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wykrył nieprawidłowości, a marszałek województwa mazowieckiego cofnął w październiku 2023 roku pozwolenie na wytwarzanie odpadów, które przedsiębiorstwo dostało od starosty płockiego. Mimo to teren nie został uprzątnięty - firma po prostu tego nie zrobiła.

Przez ponad dwa lata od cofnięcia pozwolenia Urząd Marszałkowski próbował wymusić na Loveko usunięcie odpadów na własny koszt. Bezskutecznie. W listopadzie 2025 roku urząd rozstrzygnął przetarg i wyłonił wykonawcę. Prace mają trwać od marca do października 2026 roku.

"Problem z nielegalnymi magazynami odpadów ma nie tylko Mazowsze, ale cała Polska. Niestety, w ostatnich latach pojawiło się sporo problemów, także ze względu na błędy legislacyjne. W przypadku Nowego Miszewa próbowaliśmy przymusić przedsiębiorstwo do uprzątnięcia odpadów na własny koszt. Firma tego nie zrobiła, więc podjęliśmy decyzję o jak najszybszej likwidacji nielegalnie nagromadzonych odpadów" - mówi marszałek Adam Struzik.

"Niestety, koszty są olbrzymie" - dodaje.

Co dokładnie zalega na terenie wysypiska? Ziemia, gruz, materiały budowlane, tworzywa sztuczne wymieszane z innymi odpadami, opakowania po substancjach niebezpiecznych, opony, ale też - co szczególnie niepokoi - azbest i zanieczyszczona gleba. Materiał, który przez lata powoli wsiąkał w okoliczne środowisko.

Za realizację zadania odpowiada firma Mo-BRUK, specjalizująca się w przetwarzaniu i unieszkodliwianiu odpadów. Razem z partnerami - Zakładem Utylizacji Odpadów sp. z o.o. z Konina oraz Raf-Ekologia sp. z o.o. - zajmie się całością operacji. Część odpadów zostanie przetworzona na paliwa alternatywne, reszta unieszkodliwiona.

Jest jednak jeden problem: kto za to płaci? Formalnie to zadanie zlecone przez administrację rządową - pieniądze powinny trafić do samorządu z budżetu państwa. Na razie środki wykłada województwo mazowieckie. Kiedy rząd odda pieniądze - tego urzędnicy jeszcze nie wiedzą.

"Przed nami jeszcze sporo pracy i nie skończy się ona wraz z posprzątaniem terenu. Naszym zadaniem będzie także dochodzenie należności z tytułu wykonania zastępczego od podmiotów, które uczestniczyły w procederze niewłaściwego postępowania z odpadami w tym miejscu" - mówi Marcin Podgórski, dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami Emisji i Pozwoleń Zintegrowanych w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego.

Innymi słowy: sprawa nie skończy się na sprzątaniu. Samorząd będzie dochodzić zwrotu kosztów od winnych.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama